Wszystkie »

  • Wpisów:244
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 18:06
  • Licznik odwiedzin:23 287 / 3175 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pewnych decyzji nie zrozumiem nigdy.
To nie moja bajka.
 

 
Dzień godny zanotowania.
Na działce stanęły słupy energetyczne.
Pewien Miły Pan okazał się wszechmogący ( a tak zarzekał się że nie jest) Wystarczyła gorąca linia w piątek, a we wtorek przyłącze zbudowane.

Chyba powinniśmy to uczcić.
 

 
Jestem uzależniona od kawy z pracy, pierwszą myślą jest właśnie ona.
 

 
kolejne postanowienia
- zgubić balast
- lepiej karmić młodego i nas co wynika z tego powyżej
- zadbać o włosy
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
ogarnęłam szycie na maszynie.
SAMA podwinęłam sobie rękawy, narazie proste rzeczy, ale jestem z siebie mega dumna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dobra spadam do tej maszyny musze pobudzić swoją kretywność mnóstwo ubrań czeka na przeróbki.
 

 
odkryliśmy perełkę w postaci naszego Pana Stolarza -że skromny Pan na emeryturze pracujący przed emeryturą w jakimś molochu zajmujacym się robieniem okien może wyrabiać takie cuda.
Drzwi zadziwiają ręczną robotą, wykończeniem i dopieszczeniem każdego detalu, schody podobnie.
Każdy odwiedzajacy pyta o Pana Czesia.
 

 
Na budowie coraz bardziej klarownie, gdyby nie brak takich drobnostek jak gaz i prąd, no i oczywiście paru wolnych tysi,to może byśmy próbowali święta spędzić już tam.

Panide nie lubi chodzić na łatwiznę, no i np robienie schodów na 3 ekipy-jedna od podstopni, druga od stopni a trzecia od barierki robi swoje.

Do tego ciągłe niezdecydowanie co do ostatecznego wyglądu kuchni też nie pomaga - biale fronty i ciemne blaty czy odwrotnie...
 

 
Przymusowy dzień urlopu z okazji urlopu babci zaowocował maratonem po lokalnych lekarzach, a finalnie ostrym dyżurem w wawie - młody wcisnął sobie fasolkę do nosa.
NIGDY więcej nie zrobię fasolki po bretońsku.

Nie przeszkodziło nam to załatwić urzędowych pierdół.

A na popołudnie plan oswojenia się z maszyną do szycia.
 

 
U nas bunt dwulatka w najlepszej fazie. Ostatnio kiepsko z cierpliwością. Niestety.
 

 
Wybraliśmy dziś drzwi, kilka w biegu wymyślanych rozwiązań. Oby efekt był zadowalający.
Ustaliłam z Panem Stolarzem również schody.
 

 
Moja szafa pęka w szwach. W momencie, gdy wszystko jest ubrane i wysuszone i ...poukładane w kostkę ledwo można rękę wcisnąć.

W to lato - w przeciwieństwie od poprzedniego mam ciągle nieodpartą chęć na nowe bluzki spodnie buty koszule.
 

 
Miałam iśc na układ zamknięty ale z Nim zimny weekend i nie mam ochoty się bratać. A samej - film aż tak nie kusi, aby iść samej.
 

 
tydzień płodny zakupowo w buty, kurtkę i 2 czapy dla małego.
Jeszcze tylko dżinsowa bluza i/lub bejsbolówka i lista must have dziedzica zostanie zamknięta.
 

 
Moja chwilowo japońska gałąź rodziny chyba przybędzie w wakacje.
Nie mogę się doczekać zabawy chłopaków w ogrodzie babcinym i weekendowe rozmowy nocą.
 

 
Chłopaki poszli na spacer.
Chwila relaksu dla siebie.
Kawka, książka - może skończę ciężką książkę rozmów z komendantem z Treblinki.
Nie no skończę to za dużo powiedziane, ale pójdę dalej.
 

 
A propos wczorajszego Dnia Kobiet.
Gdyby płeć przeciwna nie pamiętała to byłoby głupio, tym bardziej że kobiet u mnie w pracy jak na lekarstwo.
Ale to zbiorowe całowanie i przytulanie...
Niestety zaburza moje 30 cm bezpieczeństwa.

I pierwszy raz synek wręczał mi kwiatek z tej okazji.
 

 
Miotam się ze sobą codziennie pytaniem kiedy drugie dziecko. Każdego dnia inne odczucia na ten temat.
Oj gdyby ktoś mógł pomóc.
  • awatar Adrianna80: @Master of Disaster: dokładnie tak jak piszesz ;)
  • awatar Master of Disaster: A czy kiedykolwiek nadejdzie taki idealny moment? Wydaje mi się, że zawsze będzie jakieś ale, więc może nie ma sensu tego za bardzo odwlekać w czasie? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Definitywnie zakończyliśmy karmienie piersią. W zamian za niedogodności karmienia pojawił się problem mleka. Młody z krostkami na twarzy i nóżkach. Panaceum okazał się babciny ocet winny.


Ten ocet to w ogóle cuda robi. Obiecuję sobie pić systematycznie.
 

 
Moje dzieciątko całą zimę nie chorowało, aż do wczoraj. Z nosa cieknie, słabo śpi.
Przeziębienie nie wpłynęło na urwisowanie.
  • awatar Martusiowa mama :): Ha, moje dzieciątko prawie dwa lata nie chorowało - od urodzenia - a jak zaczęło na Boże Narodzenie to z krótkimi przerwami dopiero teraz skończyło :/
  • awatar Master of Disaster: Dzieci zazwyczaj przestają rozrabiać, gdy gorączka dobija do 40 stopni ;).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Te soboty, które uciekają przez palce.

Zabawa z małym, ogarnięcie zaległości, trochę czasu przed ekranem.
 

 
Ile mnie tu nie było...

Absolutny brak czasu.

Po takim czasie nie wiadomo od czego zacząć.

Jestem, żyję mam się w miarę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Oby te rok był lepszy od poprzedniego...

Musi być lepszy!

Czeka nas dużo pracy, wyzwań i wysiłku przy wykańczaniu chaty i siebie nawzajem.
 

 
Posmarowałam nogi samoopalaczem, coś oporne są, a nie mogę już patrzeć na ich bladość.
Wróciłam do blond pasemek, nie miałam pomysłu na coś inszego.
Pracuję, opiekuję się małym i staram czerpać z każdego dnia jak najwięcej.

W końcu miałam czas obejrzeć wybudowane włości na etapie przed stropem. Tyle razy wyobrażałam sobie jak to będzie patrząc na projekt. No niestety jest trochę inaczej. Chyba nic mi się nie podoba, salon za mały, łazienka z pralnią też i jeszcze okno jakoś nie po środku mały pokój wygląda przyzwoicie.
  • awatar SUPERHEROINA: to trzeba chodzić w szortach i mini spódniczkach, jak jest ciepło, to bladość zniknie, a naturalna opalenizna jest o wiele piękniejsza niż taka z samoopalacza czy solary :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
a propos moich długich rzęs: zrobiło mi się dziś naprawdę nice.
Moja koleżanka z pracy rozmawia ze swoją koleżanką o przedłużaniu rzęs i mówi, że zna dziewczynę, która ma swoje rzęsy, jak sztuczne. ta druga na to że też zna taką. No i okazało się że jest nią Panide. Co ciekawe tej drugiej nie widziałam dobre kilka lat. A ona nadal pamięta moje rzęsy...
 

 
Miałam takie plany na dzien roboczy, zrobiłam może z połowę wszytskiego. Ale weź tu człowieku pracuj, jak szefa nie ma...
 

 
Usnął w naszym łóżku. Położyłam Go normalnie, a już leży odwrócony o 90 stopni.
Ale dziś pozwalam mu na wszystko. W nocy zaliczył pierwszy raz w życiu gorączkę. Biedaczek mój malutki. W ciągu dnia był dobry, oby gorączka nie wróciła w nocy. A sprawcą była lewa górna jedynka, a w zasadzie jest, bo jeszcze się nie wykluła.